„Skłania się ku idei, że jej wizerunek to pozłacana fantazja”: jak Taylor Swift przyjęła rolę tancerki

Swift, która powraca z 12. albumem w roli kultowej artystki, jest kolejną gwiazdą popu, która podejmuje się nawiązania do tradycji XIX wieku

Swift nakręciła film „Życie aktorki” ze szwedzkimi superproducentami Maxem Martinem i Shellbackiem podczas zeszłorocznej trasy po Europie. Opisała ten projekt jako hołd dla jej „radosnego, szalonego, dramatycznego” życia jako artystki estradowej oraz spojrzenie „za kulisy” spektaklu Eras. Zdjęcia do albumu autorstwa fotografów mody Merta Alasa i Marcusa Piggotta przedstawiają Swift ozdobioną diamentami, rajstopami z siateczki, futrem i piórami na głowach.

„Swift stworzyła inną osobowość praktycznie na każdym albumie, więc nic dziwnego, że widzimy jej nowe oblicze” – mówi Drew Nobile, adiunkt teorii muzyki na Uniwersytecie Oregonu. Ale dlaczego akurat tancerkę rewiową – i dlaczego teraz?

Nie kłóci się to aż tak bardzo z charakterystyczną dla Swift relacyjnością dziewczyny z sąsiedztwa, jak mogłoby się wydawać. „Ulega przekonaniu, że jej wizerunek publiczny to pozłacana fantazja” – mówi Nobile, co pozwala jej prezentować się zarówno jako „miliarderka i gwiazda popu, która olśniewa areny każdej nocy, jak i ta sama dziewczyna pod kostiumami. Brzmiałoby to pusto, gdyby wróciła z przyziemnym albumem z osobistymi piosenkami, jakby trasa koncertowa Eras nigdy się nie odbyła”. Nawet tytuł „The Life of a Showgirl” – mówi – „wydaje się sugerować, że za cekinami kryje się prawdziwa kobieta”.

Swift nie jest pierwszą gwiazdą popu, która czerpie z XIX-wiecznej tradycji tancerek estradowych. W swoim teledysku Man! I Feel Like a Woman!, nawiązującym do utworu Roberta Palmera Addicted to Love, Shania Twain założyła cylinder i smoking, aby przekształcić oryginalną sprośność w seksapil i kobiecą emancypację. Lady Marmalade, z soundtracku do Moulin Rouge!, podkreślała solidarność tancerek estradowych. Kylie Minogue postanowiła uczcić swoją „długotrwałą relację” z fanami swoją inspirowaną stylem art déco trasą Showgirl z 2005 roku; Lady Gaga przyznała się do swojego długu wobec kabaretu podczas zeszłorocznych Igrzysk Olimpijskich w Paryżu. Wśród nowego pokolenia popu, skecze Sabriny Carpenter czerpią z wodewilu, a Addison Rae często nosi cekiny, tiul i stylizacje inspirowane bielizną.

Kylie Minogue w niebieskim, pierzastym nakryciu głowy podczas trasy koncertowej Showgirl w 2005 roku.

Inspiracja art déco… Kylie Minogue występująca na trasie koncertowej Showgirl, 2005.

Dla gwiazd popu takich jak te, tancerka rewiowa oferuje zarówno sceniczny wygląd, jak i historyczny kontekst – ale nigdy nie była jedynie widowiskiem, argumentuje Alison J. Carr, autorka książek „Viewing Pleasure” i „Being a Showgirl” z Sheffield. Każda tancerka rewiowa kontynuuje tradycję i odzwierciedla „przyjemności i lęki” swoich czasów, mówi. „Nie ma oryginalnej tancerki rewiowej: ona zawsze jest cytatem”.

Ikona tancerki rewiowej zrodziła się w XIX-wiecznych przemianach społecznych: industrializacji i przeniesieniu się do miasta, narodzin życia nocnego i rosnącej widoczności kobiet w przestrzeni publicznej. Po pojawieniu się w paryskich salach koncertowych i kabaretach, styl ten rozprzestrzenił się w Anglii, gdzie legendarna trupa Johna Tillera spopularyzowała to, co nazywano „tańcem precyzyjnym”.

„Kickline” tancerek stojących ramię w ramię i ich zsynchronizowane tańce kankana zdawały się odzwierciedlać nadchodzącą erę maszyn i przedstawiać kobiety jako symbole nowoczesności, mówi Carr. „Formy postępu, na dobre i na złe, [przejawiały się] w tym, co robiły tancerki”.

Wprowadzona do Stanów Zjednoczonych, tancerka rewiowa szybko została wchłonięta przez rozwijający się przemysł rozrywkowy i „stała się częścią Americany”, mówi Carr. Producent Florenz Ziegfeld Jr. stworzył w rewiach chwytliwą mieszankę seksapilu, glamouru, komedii i teatralnych występów. Jednak w latach 70. XX wieku, w okresie drugiej fali feminizmu, tancerki rewiowe, podobnie jak królowe piękności, były odrzucane jako wytwory męskiego spojrzenia, „odczłowieczające i uprzedmiotawiające”, mówi Carr.

Dziewczyny z rewii rzadko były uznawane za wykwalifikowane profesjonalistki. Mimo to wiele z nich miało klasyczne wykształcenie taneczne i występowało na obcasach o wysokości 5-7,5 cm, nosząc kostiumy ważące nawet 10 kg. Większość pokazów wymagała od nich wzrostu 173 cm lub więcej, aby nie sprawiały wrażenia przytłoczonych na scenie; silne nogi, plecy i mięśnie brzucha były koniecznością. „Jest dużo kroków, tancerki biegają w górę i w dół… to niewiarygodne wyzwanie fizyczne” – mówi Carr.

Tancerka pozuje przed Moulin Rouge w Paryżu.

„To niesamowicie fizyczne doświadczenie” … tancerka pozuje przed Moulin Rouge w Paryżu.

Jednak animowane przez aktorkę, blichtr i przepych kostiumów w rzeczywistości podkreślają jej człowieczeństwo i talent, mówi Carr. „Cała ta ozdobność mówi, że jesteś ważna, zasługujesz na to, by być widzianą, masz coś do powiedzenia”.

Carr wspomina, jak widział w Los Angeles trupę złożoną z kobiet o różnej urodzie i budowie ciała. „Widać było, że wszystkie po prostu postanowiły: ‘Będę tą piękną kobietą na kickline’. Nie chodzi o to, jak wyglądasz, w co jesteś ubrana – chodzi o to wewnętrzne zaangażowanie… Jesteś odważna, bo wiesz, że jesteś tak dobra”.

To z pewnością spodobałoby się Swift, znanej z nieustępliwej etyki pracy i ambicji, by być największą i najlepszą. Aby przygotować się do trasy koncertowej Eras i trzygodzinnych koncertów noc po nocy, Swift codziennie śpiewała całą setlistę na głos, biegając na bieżni, i przez trzy miesiące trenowała taniec.

Ten profesjonalizm i zaangażowanie w zapewnienie znakomitego występu definiują tancerkę, mówi Carr. „Zobaczycie nagrania artystów i filmy, ale to tylko ulotne – show to tak naprawdę spotkanie na żywo”. Podobnie film Swift z trasy koncertowej Eras Tour był promowany jako sposób na ponowne przeżycie tego doświadczenia, a nie jako jego zamiennik; wielu fanów było na nim więcej niż raz.

Ale co prawdziwa tancerka rewiowa myśli o samokoronacji Swift? „Wygląda absolutnie jak tancerka rewiowa” – mówi Lou Anne Chessik. W ciągu swojej 12-letniej kariery Chessik występowała w Jubilee! – najdłużej granym rewii w Las Vegas i inspiracji dla tegorocznego dramatu Pameli Anderson „Ostatnia tancerka” – a także w innych ekstrawaganckich przedstawieniach w Vegas, Reno i Tokio.

„Uwielbiałam być tancerką rewiową, nosić te wszystkie niesamowite kostiumy i czuć naszą koleżeńską atmosferę za kulisami” – mówi Chessik. Ale to była wymagająca praca. Chessik pracowała na sześciomiesięcznych kontraktach, występując od sześciu do siedmiu wieczorów w tygodniu i dając dwa pokazy dziennie (trzy w soboty). Miała nawet ograniczenia co do czasu, jaki mogła spędzać na świeżym powietrzu: „Nie mogłyśmy mieć opalenizny… ale to prawdopodobnie uratowało mi skórę” – mówi.

W 2007 roku Chessik założyła fundację Showgirl Legacy Foundation, aby zachować historyczne znaczenie tych artystek. Była zachwycona, widząc Swift pozującą w jednym z oryginalnych strojów z serialu Jubilee!, zaprojektowanym przez Boba Mackie na „finałowy występ” w programie. Biustonosz, bielizna i opaski na ramię zostały opisane jako wykonane z francuskiej siatki drucianej, z osadzonymi kamieniami i cielistą podszewką z tkaniny, co zapewnia „iluzję cielistości”. (Carpenter również nosił projekty vintage Mackie).

Byli członkowie obsady serialu Jubilee! występujący na koncercie charytatywnym w 2017 r.

„Uwielbiałam być tancerką”… byłe członkinie obsady serialu „Jubilee!” występujące na koncercie charytatywnym w 2017 roku.

„Uwielbiam to, że Swift docenia sztukę kostiumów z naszej epoki” – mówi Chessik. Wygląda również na okładce albumu, mając 178 cm wzrostu i „idealną” czerwoną szminkę, dokładnie taką, jaką nosili Chessik i jej koledzy. Dodaje jednak: „Nasze włosy zawsze były upięte i związane… i nigdy nie siedzieliśmy w kostiumach”.

Jak twierdzi Chessik, bardziej niż jej postura i styl, Swift uosabia istotę tancereczki: „Jest profesjonalistką, charyzmatyczną i utalentowaną”. Podkreśla komiczny wyczucie czasu Swift w teledysku Shake It Off („przypomina mi I Love Lucy”), sposób opowiadania historii w jej programach i ciężką pracę włożoną w ich przygotowanie.

Chessik podsumowuje, że „absolutnie” zasłużyła na miano tancerki rewiowej, podobnie jak Beyoncé, Lady Gaga i inne współczesne artystki. „Są one najlepszymi artystkami swoich czasów i gatunku – tak jak my”.

Z pewnością „wielkie widowisko tancerki rewiowej” należy teraz do popu stadionowego, zgadza się Carr. Taniec rewiowy wciąż istnieje, często w koalicji z artystkami drag, kabaretowymi i burleskowymi, ale możliwości i miejsca występów są zazwyczaj niewielkie, prowadzone niezależnie i jako takie narażone na zamknięcie. „Współczesna tancerka rewiowa ma w sobie pewną niepewność” – mówi.

Lou Anne Chessik w Lido de Paris, hotelu Stardust w Las Vegas, w 1981 roku.

Lou Anne Chessik w Lido de Paris, hotelu Stardust w Las Vegas, w 1981 roku.

Tego samego nie można powiedzieć o Swift, która zmierza do swojego drugiego miliarda. Carr sugeruje, że jej bogactwo komplikuje jej roszczenia do tancerek, które zazwyczaj same doszły do ​​wszystkiego i sprzeciwiają się elitom. „Stanie się tancerką to nie coś, z czym się rodzisz – stajesz się tym, decydujesz się na to”.

W obliczu tak wielu współczesnych artystek „pracujących na marginesie” i ryzyka utraty historii tancerek estradowych, Swift powinna rozważyć przeznaczenie środków na ochronę tej tradycji, sugeruje Carr. Bez tego dodatkowego kroku ryzykuje, że zostanie odebrana jako osoba, która po prostu „się popisuje”.

W końcu większość tancerek występowała z dziesiątkami innych. Były chórzystki opowiadały Carrowi o poczuciu siły dzięki „wielu siostrom”. Chessik wspomina występy w obsadzie liczącej ponad 100 osób; nawet gdy były wiodące, „niewiele osób znało je z imienia”.

Jako „samotna tancerka” Swift pominęła solidarność i od razu przeszła do solowego dominowania na scenie. „Koronuje samą siebie, koronuje samą siebie, bo ma wszystko, czego pragnie ta era” – mówi Carr.

Ale, dodaje, każdy może nauczyć się, jak objąć swoją moc i ucieleśnić ducha tancerki. W istocie, w porównaniu z boginiami i królowymi, do których często porównuje się gwiazdy popu, jest bliższa ziemi, a nawet przystępna. „Wymaga to talentu, polotu, charyzmy, doskonalenia warsztatu, wszystkiego tego… ale nie trzeba być miliarderką”.

Like this post? Please share to your friends: